W fabryce czekolady – wywiad z Vincentem Balem

Udajcie się wraz z młodym detektywem Zigzag Kidem w pełną wariackich pościgów i zwrotów akcji podróż, by rozwikłać głęboko strzeżoną tajemnicę o matce chłopca. O pracy z aktorem, uśmiechu Isabelli Rossellini i czekoladowych lizakach opowiada Vincent Bal, reżyser filmu Zigzag Kid.

Zuzanna Witulska: Oglądając Zigzag Kida i mając w pamięci twoje wcześniejsze filmy, wygląda na to, że szczególnie upodobałeś sobie kryminały.
Vincent Bal: Bardzo lubię zgrabną konwencję kryminału, jego styl. Do tego zdjęcia, muzyka i sposób gry aktorskiej – wszystko to współgra ze sobą, kreując świat zupełnie odmienny od naszego. Jednocześnie nie widzę siebie jako reżysera bardzo poważnego filmu kryminalnego. W moich obrazach zawsze pojawia się element humoru.

Co takiego znalazłeś w powieści Dawida Grossmana, że zdecydowałeś się na adaptację Zigzag Kida?
Unikalne połączenie dramatu, suspensu i emocji, które szczególnie do mnie trafiły. Uwielbiam te barwne postacie, byłem bardzo poruszony opisaną historią i absolutnie MUSIAŁEM sfilmować scenę w fabryce czekolady.

Główny bohater, nastoletni Nono, dowiaduje się, że aby być dobrym inspektorem, musi widzieć więcej niż inni ludzie. Czy to dotyczy także reżysera?
Jako reżyser musisz umieć się skoncentrować i dostrzec to, co dają ci aktorzy. Żeby pomóc im w dobrym odegraniu roli, trzeba dokładnie widzieć, co robią. Do tego dochodzi jeszcze znalezienie odpowiednich kątów ustawienia kamery – w celu nakręcenia sceny i pokazania miejsca. Więc wydaje mi się, że to prawda. Jednocześnie ważne są twoje uszy, musisz słuchać.

Czy wyobraźnia jest niezbędna do rozwiązywania tajemnic?
Wszyscy potrzebujemy siły naszej wyobraźni, żeby przetrwać na tym świecie. Nie tylko, aby rozwiązywać tajemnice, ale także by widzieć możliwości, które czasem są ukryte.

Czy Isabella Rossellini przyszła ci od razu na myśl, kiedy zastanawiałeś się nad obsadzeniem roli Loli Ciperoli?
Isabella Rossellini od samego początku była na szczycie listy. Widziałem ją w Blue Velvet, kiedy miałem piętnaście lat i zrobiła wtedy na mnie duże wrażenie. Ale tak naprawdę pokochałem jej wspaniałe poczucie humoru, które możemy zobaczyć w zrealizowanych przez nią filmach krótkometrażowych (jak w ostatnim Mammas). Poza tym nie ma nikogo innego, kto, tak jak ona, pochodzi z filmowej arystokracji i nadal ma tak figlarny uśmiech.

Podczas kręcenia sceny w fabryce, ile razy aktorzy musieli wskakiwać do bali wypełnionej czekoladą?
Było to dość niebezpieczne, więc zamiast Zohary skakała kaskaderka, dwa razy. Fedja van Huet, który gra Jacoba, skakał sam, ale tylko raz. Całą scenę nakręciliśmy w godzinę. Czekolada była niesamowicie zimna (tylko 15°C!), więc aktorzy brali gorące prysznice między kręceniem kolejnych ujęć. Po wszystkim wyglądali jak czekoladowe lizaki...

Vincent Bal

Wywiad przeprowadziła Zuzanna Witulska dla "ale biuletyn!", redagowanego przez zespół studentów filmoznawsta UAM.

 

 

 

Data: 
04.12.2013